2026-01-20

Czy można położyć panele na panele lub płytki?

Panele można położyć zarówno na stare panele, jak i na płytki, ale tylko wtedy, gdy podłoże jest równe, stabilne i dobrze przygotowane. Zdarza się, że to prostsze i tańsze niż zrywanie starej podłogi, ale nie zawsze jest to rozwiązanie bez ryzyka.

Czy można kłaść panele na stare panele podłogowe i kiedy ma to sens?

Układanie nowych paneli na starej podłodze z paneli jest możliwe i w wielu sytuacjach ma sens, ale nie sprawdzi się zawsze. Zwykle opłaca się to wtedy, gdy stare panele są stabilne, podłoga jest w miarę równa, a różnica poziomu po podniesieniu podłogi nie utrudni otwierania drzwi ani korzystania z progów.

Taka metoda szczególnie dobrze sprawdza się przy szybkich remontach, na przykład w mieszkaniu wynajmowanym lub w pokoju, który trudno na długo wyłączyć z użytkowania. Zamiast kucia, wywożenia gruzu i kilkudniowego bałaganu, nowe panele można ułożyć w 1–2 dni, często nawet bez wynoszenia wszystkich mebli z mieszkania. Dodatkową korzyścią bywa lepsza izolacja akustyczna, bo dwie warstwy paneli i podkładów lepiej tłumią odgłos kroków niż jedna.

Sytuacja Kiedy ma to sens Kiedy lepiej uważać
Stare panele w dobrym stanie Brak luzów, ugięć i skrzypienia, podłoga „nie pracuje” pod stopą Niewielkie klikanie przy łączeniach może się nasilić po dołożeniu warstwy
Nierówności do ok. 2 mm na 1 m Nowe panele z dobrym podkładem wyrównującym radzą sobie z takimi różnicami Przy większych nierównościach grozi pękaniem zamków i szybsze zużycie podłogi
Drzwi i progi Po podniesieniu poziomu o 10–15 mm drzwi da się jeszcze podciąć Przy drzwiach wejściowych lub balkonowych bywa to trudne lub niemożliwe
Instalacje pod podłogą Brak rur ciepłej wody bezpośrednio pod panelami ułatwia decyzję Przy ogrzewaniu podłogowym konieczna jest dokładniejsza analiza i dobór paneli
Budżet i czas remontu Gdy liczy się oszczędność oraz szybkie odświeżenie wnętrza Przy gruntownym remoncie lepsze może być zdjęcie starej podłogi i wyrównanie wylewki

Podsumowując, sens układania paneli na panele pojawia się tam, gdzie stara podłoga jest technicznie „jeszcze dobra”, ale wizualnie już nie cieszy, a jednocześnie nie planuje się generalnego remontu. Kluczowe jest spokojne przeanalizowanie kilku parametrów: stabilności starej podłogi, równości, wysokości progów i możliwości regulacji drzwi. Dopiero gdy te elementy „się zepną”, dodatkowa warstwa paneli staje się sprytnym, a nie tylko wygodnym rozwiązaniem.

Jak ocenić stan istniejącej podłogi przed położeniem paneli na panele lub płytki?

Stan starej podłogi przed położeniem paneli na panele lub płytki ma większe znaczenie niż sam wybór nowych paneli. Podłoże nie musi być idealne, ale powinno być stabilne, stosunkowo równe i suche. Dopiero wtedy nowe panele „zachowują się” tak, jak pokazują to foldery producentów, a nie jak sprężynująca deska na strychu.

Ocena zwykle zaczyna się od prostych testów „na oko i na ucho”. Przy panelach laminowanych dobrze sprawdza się powolny spacer po pokoju i obserwacja, czy coś trzeszczy, ugina się lub „pływa”, szczególnie na środku pomieszczenia i przy drzwiach. W przypadku płytek pomaga ostukiwanie ich trzonkiem śrubokręta lub drewnianym kijem: głuchy, dudniący dźwięk często oznacza słabe związanie z podłożem. Jeśli kilka sąsiadujących elementów rusza się albo wydaje inny dźwięk niż reszta, nowa warstwa paneli może po jakimś czasie zacząć pracować i klikać w tym miejscu.

Kolejny krok to przyjrzenie się powierzchni z bliska. Przy panelach pod panelami problemem bywa „fale” lub wyraźne garby, które widać pod światło padające z okna. Przy płytkach warto zwrócić uwagę na popękane płytki, wykruszone fugi i duże różnice wysokości między sąsiadami (tzw. „krawędzie”, które da się wyczuć gołą stopą). Przydaje się prosta metoda z długą poziomicą lub prostą łatą: przykłada się ją w kilku kierunkach i sprawdza, czy pojawiają się prześwity większe niż kilka milimetrów na długości około 2 metrów. Jeśli podkład lub pianka musiałaby „nadgonić” za dużo, na łączeniach nowych paneli mogą zacząć się pojawiać naprężenia i skrzypienie.

Przy ocenie podłoża nie powinno się pomijać wilgotności i ogólnej „kondycji” pomieszczenia. W starszych mieszkaniach w blokach i domach parterowych warto sprawdzić, czy przy listwach przypodłogowych nie ma śladów zalania, zacieków lub lekkiego zagrzybienia.

Jeśli w przeszłości zdarzyła się awaria instalacji i podłoga była zalana, przyda się dłuższa obserwacja: czy nie czuć wilgoci, czy panele lub płytki nie odkształciły się po kilku dniach intensywnego wietrzenia. Przy bardziej zaawansowanym podejściu używa się prostego wilgotnościomierza do podłoża, ale już brak widocznych odspojeń, wybrzuszeń i zapachu stęchlizny daje praktyczną podpowiedź, czy nowe panele mają szansę „żyć” spokojnie.

Pomocna bywa też krótka, uporządkowana lista rzeczy do sprawdzenia przed decyzją o układaniu paneli na panelach lub płytkach:

  • czy stare panele lub płytki trzymają się mocno, nie ruszają się i nie wydają nietypowych dźwięków przy chodzeniu
  • czy powierzchnia jest względnie równa, bez wysokich garbów, zapadnięć i wyczuwalnych „schodków” między elementami
  • czy nie widać wybrzuszeń, pęknięć, odspojonych fug, śladów zalania lub długotrwałej wilgoci
  • czy listwy przypodłogowe, progi i okolice drzwi nie pokazują śladów pracy konstrukcji (szpary, kliny, „podparte” skrzydła drzwi)
  • czy po zdjęciu kilku listew i zajrzeniu pod podłogę nie ma grzyba, pleśni ani ciemnych plam po starych zalaniach

Taka krótka kontrola, choć zajmuje zwykle nie więcej niż godzinę, pozwala z dużą dozą pewności ocenić, czy istniejąca podłoga nadaje się na bazę pod nowe panele, czy jednak lepiej przygotować się na większy remont. Lepiej w tym momencie odkryć problem, niż po kilku miesiącach słuchać każdego kroku w postaci trzasków i stuków spod świeżo położonej podłogi.

Jakie są wymagania dotyczące równości i poziomu podłoża pod panele na panelach lub płytkach?

Pod panele układane na stare panele lub płytki potrzebne jest podłoże naprawdę równe i stabilne. Dopuszczalne są tylko drobne różnice wysokości, zwykle około 2 mm na 2 metrach długości. Jeśli krzywizny są większe albo podłoga „faluje”, nowe panele mogą się rozchodzić, stukać przy chodzeniu albo szybciej się zużywać.

Przy panelach na panelach najważniejsze jest sprawdzenie, czy powierzchnia nie tworzy garbów i zagłębień. Łatwo to ocenić długą poziomicą lub prostą listwą o długości 1,5–2 metrów. Jeśli pod listwą widać prześwit szerszy niż grubość dwóch zwykłych kartek, oznacza to już zauważalną nierówność. Pojedyncze, drobne „dołki” da się jeszcze zaakceptować, ale powtarzające się fale na większej powierzchni będą przenosiły się na nową podłogę.

W przypadku płytek pojawia się dodatkowe wyzwanie w postaci fug. Jeśli są głębokie, tworzą w praktyce rzędy małych rowków. Przy grubszym, elastycznym podkładzie można je zwykle „zgubić”, ale gdy różnice są większe niż 2–3 mm, lepiej je wypełnić masą wyrównującą lub cienką wylewką samopoziomującą.

Dzięki temu nowe panele nie będą „wisieć” nad pustymi miejscami, co mogłoby powodować z czasem pękanie zamków (połączeń między panelami).

Równość to jedno, ale liczy się także ogólny poziom podłogi. Niewielkie odchylenia nie są problemem, natomiast gdy jedna część pokoju jest wyraźnie niżej lub wyżej, może to skomplikować przejścia między pomieszczeniami i dopasowanie drzwi. Przy różnicach rzędu kilku centymetrów lepiej zaplanować wyrównanie całej powierzchni, a nie tylko „maskowanie” panelami. Podłoga, która na pierwszy rzut oka wygląda dobrze, po przyłożeniu długiej listwy potrafi zaskoczyć – dlatego taki pomiar zwykle oszczędza później nerwów i poprawek.

Czy trzeba stosować folię paroizolacyjną i podkład przy panelach na panelach lub płytkach?

Najkrócej: w większości przypadków folia paroizolacyjna i podkład są potrzebne także wtedy, gdy panele układane są na stare panele lub płytki, ale nie zawsze w takim samym zestawie. Wszystko zależy od tego, co znajduje się pod tą „starą” podłogą i w jakim jest stanie. Inaczej podchodzi się do paneli na betonie z lat 90., a inaczej do paneli na drewnianych deskach na piętrze domu.

Folia paroizolacyjna (czyli cienka folia chroniąca przed wilgocią od spodu) jest kluczowa, gdy pod podłogą znajduje się beton lub jastrych, zwłaszcza na parterze i w nieogrzewanych pomieszczeniach. Nawet jeśli na betonie są już stare panele albo płytki, wilgoć kapilarna nadal potrafi „pracować” od dołu. Dlatego przy panelach na płytkach na gruncie stosuje się pełny zestaw: folia o grubości co najmniej 0,2 mm, a na niej dopiero podkład i nowe panele. Wyjątkiem mogą być sytuacje, gdy pod spodem jest suchy strop między kondygnacjami i producent paneli wprost dopuszcza montaż bez folii.

Podkład pod panele zawsze pełni kilka funkcji naraz: wyrównuje drobne nierówności (zwykle do ok. 1–2 mm), tłumi dźwięk kroków i chroni zamki paneli przed uszkodzeniem. Przy panelach na panelach dobrze sprawdzają się cienkie podkłady z pianki lub specjalne maty o grubości 1,5–3 mm, aby nie podnosić za bardzo poziomu podłogi. Na płytkach często wybiera się podkład nieco „sprężysty”, który lepiej znosi fugę co 25–40 cm. Gdy fugi są głębokie, sam podkład nie wystarczy i trzeba je wcześniej wypełnić, inaczej panele zaczną klikać i uginać się w miejscach łączeń.

Są też praktyczne wyjątki. Jeśli na piętrze jest już sucha, stabilna podłoga z paneli, położona na drewnianym stropie, a pod spodem znajduje się ogrzewane pomieszczenie, często stosuje się tylko podkład bez dodatkowej folii paroizolacyjnej.

Z kolei przy panelach winylowych typu LVT czy SPC producenci bywają bardziej restrykcyjni: wymagają konkretnego rodzaju podkładu i jednoznacznie określają, czy wolno stosować dodatkową folię, aby nie przegrzać podłogi przy ogrzewaniu podłogowym. W opisie produktu zwykle podawana jest maksymalna łączna grubość podkładu i folii, np. 2–3 mm.

Jak położyć panele na panelach krok po kroku?

Układanie paneli na starych panelach w praktyce przypomina standardowy montaż „pływającej” podłogi, ale każdy etap wymaga nieco większej uważności. Chodzi już nie tylko o estetykę, ale też o to, żeby nowa warstwa nie potęgowała starych nierówności ani skrzypienia. Dobrze przeprowadzony montaż potrafi zająć jedno popołudnie w pokoju ok. 15–20 m², pod warunkiem że stan starej podłogi został wcześniej rzetelnie oceniony.

Pierwszym krokiem jest przygotowanie podłoża, czyli starych paneli. Powierzchnia powinna być dokładnie odkurzona, umyta i w pełni sucha. Drobne ubytki, szczeliny czy wykruszenia przy progach można wypełnić masą szpachlową do drewna lub MDF, a pojedyncze „klawiszujące” (ruszające się) panele warto miejscowo podkleić lub przykręcić, żeby ograniczyć późniejszy hałas. Na tym etapie dobrze bywa też zdjąć listwy przypodłogowe i sprawdzić, czy przy ścianach została zachowana szczelina dylatacyjna, czyli przerwa pozwalająca podłodze „pracować” pod wpływem zmian temperatury.

Kolejny etap to ułożenie warstw rozdzielających. Na stare panele trafia najpierw folia paroizolacyjna, jeśli jest wymagana przez producenta nowych paneli, a na nią podkład akustyczny lub wyrównujący. Tu liczy się nie tylko grubość (często 2–5 mm), ale też rodzaj: podkład zbyt miękki na podłodze, która już delikatnie „pływa”, może zwiększyć ugniatanie i efekt sprężynowania. Przed samym montażem nowe panele powinny przyleżeć w pomieszczeniu przynajmniej 24–48 godzin, aby wyrównały wilgotność z otoczeniem i później mniej pracowały.

Sam montaż paneli na panelach dobrze jest zaplanować krok po kroku. W uproszczeniu wygląda to tak:

  • Ustalenie kierunku układania nowych paneli (zwykle równolegle do kierunku padania światła lub wzdłuż dłuższej ściany), co pomaga optycznie „wyciągnąć” pomieszczenie.
  • Rozpoczęcie układania od prostego, dobrze widocznego boku pokoju, z zastosowaniem klinów dystansowych przy ścianach, aby zachować szczelinę ok. 10–15 mm.
  • Łączenie paneli zgodnie z systemem zamków (klik), z dociskaniem ich do siebie przy użyciu odpowiedniej dobijaki lub ściągacza, ale bez nadmiernej siły, która mogłaby uszkodzić krawędzie.
  • Rozmieszczanie docinanych fragmentów tak, by krótkie łączenia nie wypadały zbyt blisko siebie; przyjmuje się zwykle, że przesunięcie między sąsiednimi rzędami powinno wynosić co najmniej 30–40 cm.
  • Na końcu montaż listew przypodłogowych i ewentualnych profili progowych, z uwzględnieniem tego, że cała podłoga jest konstrukcją pływającą i nie powinna być „złapana” śrubami na sztywno do podłoża.

Po zakończeniu montażu przydaje się spokojny obchód po całym pomieszczeniu. Można przejść powoli po newralgicznych miejscach, takich jak okolice drzwi, środek pokoju i strefa przy oknach, żeby wychwycić ewentualne odgłosy stukania lub widoczne szczeliny.

Dobrze też sprawdzić, czy po zamknięciu drzwi nie ocierają one o nową podłogę i czy wysokość podłogi przy progach nie tworzy „schodka”, który będzie przeszkadzał w codziennym użytkowaniu.

Jak położyć panele na płytkach krok po kroku?

Ułożenie paneli na płytkach zwykle przebiega bardzo podobnie jak na tradycyjnym podkładzie, ale wymaga większej uwagi na początku. Kluczowe jest dobre przygotowanie: oczyszczenie, sprawdzenie równości i wyciszenie podłoża. Sama część „układania” bywa wtedy zaskakująco szybka i przy niewielkim pomieszczeniu zamyka się często w 1 dzień.

Na starcie przydatne jest dokładne obejrzenie płytek i fug. Usunięcie luźnych elementów, uzupełnienie dziur elastyczną masą lub wylewką wyrównującą oraz odtłuszczenie powierzchni (np. po starych środkach do nabłyszczania) sprawia, że nowa podłoga leży stabilnie i nie „pracuje” w dziwnych miejscach. Przy większych różnicach wysokości między płytkami czasem konieczne bywa przeszlifowanie wystających krawędzi lub cienka wylewka samopoziomująca. Dopiero na tak przygotowaną, suchą powierzchnię układa się folię paroizolacyjną oraz podkład dopasowany do rodzaju paneli i typu pomieszczenia.

Sam proces montażu paneli na płytkach przebiega krok po kroku podobnie jak na zwykłej posadzce. Dobrze jest wcześniej zaplanować kierunek układania (zazwyczaj równolegle do dłuższej ściany lub do światła okna), sprawdzić, czy przy drzwiach i progach zostanie dość miejsca oraz przygotować sobie narzędzia pod ręką. Dla uporządkowania można spojrzeć na to jak na prostą sekwencję etapów:

  • dokładne oczyszczenie i odkurzenie płytek oraz fug, sprawdzenie, czy żadna płytka nie „dzwoni” przy stuknięciu (to częsty sygnał, że jest odspojona);
  • wyrównanie podłoża: wypełnienie ubytków, ewentualne zeszlifowanie krawędzi, a przy większych różnicach zastosowanie cienkiej wylewki samopoziomującej i pozostawienie jej do wyschnięcia;
  • rozłożenie folii paroizolacyjnej z zakładami ok. 20 cm i podklejenie łączeń taśmą, następnie ułożenie podkładu (maty lub płyt) dostosowanego do paneli i ewentualnego ogrzewania podłogowego;
  • ułożenie pierwszego rzędu paneli z zastosowaniem klinów dystansowych przy ścianach, tak aby pozostawić szczelinę dylatacyjną o szerokości najczęściej 10–15 mm;
  • kontynuowanie układania kolejnych rzędów z przesunięciem łączeń (zwykle minimum 30 cm), docinanie paneli przy ścianach i drzwiach oraz kontrola, czy zamki paneli są dokładnie zatrzaśnięte bez szczelin;
  • po zakończeniu montażu usunięcie klinów, montaż listew przypodłogowych i ewentualnie progów przejściowych, z uwzględnieniem nowej wysokości podłogi.

W pomieszczeniach o nieregularnym kształcie dobrze się sprawdza wcześniejsze „przymierzenie” kilku rzędów na sucho, bez zatrzaskiwania zamków, aby uniknąć nerwowego docinania na końcu. Kiedy całość jest już ułożona, przychodzi czas na spokojne sprawdzenie, czy nic nie skrzypi, czy listwy dobrze zakrywają szczeliny i czy drzwi otwierają się swobodnie. Taka kontrola zajmuje kilka minut, a pozwala szybko wyłapać drobiazgi, które po kilku dniach używania byłyby dużo bardziej uciążliwe.

Jakie problemy mogą się pojawić przy panelach na panelach lub płytkach (hałas, wysokość podłogi, progi, drzwi)?

Układanie paneli na stare panele lub płytki zwykle da się zrobić bez większych problemów, ale niemal zawsze pojawiają się „efekty uboczne”: wyższa podłoga, trudniejsze domykanie drzwi, głośniejsze kroki czy kłopotliwe progi między pomieszczeniami. Dobrze jest je przeanalizować jeszcze przed zakupem materiałów, bo później może się okazać, że oszczędność czasu na kuciu starej posadzki oznacza dodatkowe koszty u stolarza czy ekipy remontowej.

Najbardziej odczuwalna zmiana to wysokość podłogi. Nowe panele z podkładem to zwykle dodatkowe 10–15 mm, a jeśli stare panele mają 7–8 mm, całość może „urosnąć” nawet o około 2 cm. W pokoju często nie wydaje się to dużą wartością, ale przy przejściu do korytarza czy łazienki różnica poziomów od razu wpada w oko – i w stopy. Może się pojawić wystający próg lub wyraźna „górka”, która przeszkadza przy przejeżdżaniu odkurzaczem, wózkiem dziecięcym albo przy przenoszeniu cięższych rzeczy.

Drugim częstym tematem jest hałas. Jeśli na stare panele trafią nowe, a między nimi znajdzie się cienki, słaby podkład, podłoga może zacząć nieprzyjemnie „klikać” lub dudnić. Słychać to zwłaszcza przy krokach w twardych butach lub przy zabawie dzieci, gdy na podłodze lądują klocki czy zabawki.

Przy panelach na płytkach dochodzi jeszcze efekt „pustego” dźwięku, kiedy między płytkami są głębokie fugi (szczeliny z zaprawy), a podkład nie wypełni ich wystarczająco. Zimą może to być szczególnie odczuwalne, bo w ciszy wieczoru każde stuknięcie brzmi głośniej.

Większa grubość podłogi potrafi skomplikować także działanie drzwi. Skrzydło, które do tej pory swobodnie się otwierało, po ułożeniu nowych paneli może ocierać o podłogę na odcinku kilku centymetrów. Czasem wystarczy podcięcie drzwi o 5–10 mm, ale jeśli ktoś ma gotowe, frezowane skrzydła albo drzwi zewnętrzne, zakres przeróbek bywa ograniczony. Do tego dochodzą ościeżnice i futryny: jeśli nie są regulowane, ich dolna krawędź może „wchodzić” w nową podłogę, co wygląda nieestetycznie i bywa trudne do poprawienia bez ingerencji w ścianę.

  • podniesienie poziomu podłogi o około 10–20 mm i ryzyko powstania wysokich progów między pomieszczeniami
  • zwiększony hałas przy chodzeniu z powodu „podwójnej” warstwy paneli lub pustych przestrzeni nad fugami płytek
  • konieczność podcinania drzwi wewnętrznych, a czasem także korekty ościeżnic lub progów
  • problemy z dopasowaniem listew przypodłogowych i zakończeniowych przy różnicy poziomów między pokojami
  • kłopoty z prześwitem dla urządzeń (np. robot sprzątający potrzebuje zwykle minimum ok. 1 cm zapasu, aby pokonać próg)

W praktyce im więcej takich „drobnych” efektów ubocznych się kumuluje, tym bardziej zrozumiałe staje się, że czasem wygodniej i taniej bywa zdjąć starą podłogę, a dopiero potem układać nowe panele. Nawet jeśli samo kucie lub demontaż wydają się na początku większym wysiłkiem, w wielu mieszkaniach pozwala to uniknąć późniejszych kompromisów z funkcjonalnością i estetyką wnętrza.

Kiedy lepiej zerwać stare panele lub płytki zamiast układać na nich nowe panele?

Najprościej: stare panele lub płytki lepiej usuwać wtedy, gdy są mocno zniszczone, ruszają się, podłoga jest wyraźnie nierówna albo planowana jest większa zmiana wysokości podłogi (na przykład przy remoncie całego mieszkania). W takich sytuacjach „dokładanie warstw” zwykle tylko przesuwa problem w czasie i może skończyć się szybszym zniszczeniem nowych paneli.

Dobrym sygnałem do zrywania starej podłogi są wybrzuszenia, miękkie „gąbczaste” miejsca lub wyraźne klawiszowanie, czyli uginanie się pojedynczych paneli czy płytek przy chodzeniu. Jeśli podczas zwykłego przejścia przez pokój słychać skrzypienie w kilku miejscach i czuć, że pod stopą coś pracuje, nowe panele położone na wierzch szybko zaczną się rozchodzić na łączeniach. Podobnie jest przy dużych ubytkach, pękniętych płytkach w kilku miejscach czy widocznych szczelinach szerokości kilku milimetrów.

Inny moment, kiedy opłaca się odsłonić „gołą” wylewkę lub deskowanie, to podejrzenie wilgoci lub grzyba. Jeśli na fugach w łazience pojawiają się ciemne wykwity, przy listwach przypodłogowych widać zacieki, a w mieszkaniu czuć charakterystyczny, stęchły zapach, układanie kolejnej warstwy paneli bez usunięcia przyczyny może skończyć się ich szybkim spuchnięciem.

Zrywanie ma sens także tam, gdzie planowana jest zmiana ogrzewania podłogowego albo wymiana instalacji – wtedy łatwiej ułożyć rury, przewody i nową izolację, zamiast kombinować z docinaniem i podnoszeniem poziomu posadzki o kolejne 2–3 cm.

Poniżej zebrane są typowe sytuacje, w których lepiej rozważyć zerwanie starych paneli lub płytek, oraz takie, gdzie spokojnie można myśleć o układaniu „podłogi na podłodze”. Tabela nie zastąpi oględzin na miejscu, ale pomaga szybko sprawdzić, w którą stronę iść z decyzją.

Sytuacja Co się dzieje z obecną podłogą Lepsze rozwiązanie
Nierówna, „pofalowana” podłoga Różnice wysokości od ok. 3–4 mm na 1 m, wyczuwalne uskoki między panelami lub płytkami Zerwać starą warstwę i wyrównać podłoże masą samopoziomującą (płynną wylewką)
Luźne, ruszające się elementy Panele lub płytki uginają się, „klikają”, fug brakuje lub kruszą się na odcinku kilku metrów Usunąć stare panele/płytki, sprawdzić stan wylewki, ewentualnie naprawić i dopiero kłaść nowe panele
Problemy z wilgocią Zacieki przy listwach, wykwity na fugach, wybrzuszone panele przy ścianach, stęchły zapach Odsłonić podłoże, znaleźć źródło wilgoci, osuszyć i zabezpieczyć zanim pojawią się nowe panele
Zbyt duża przyszła wysokość podłogi Po dołożeniu nowej warstwy drzwi nie domykają się, progi robią się wysokie na ponad 2–3 cm Zerwać starą podłogę, aby „odzyskać” te 1–2 cm i zachować wygodne przejścia między pomieszczeniami
Generalny remont i zmiana instalacji Planowane jest nowe ogrzewanie podłogowe, wymiana rur lub przewodów biegnących w posadzce Usunąć stare panele/płytki, dostosować konstrukcję podłogi do nowych instalacji i dopiero wykańczać panelami
Mocno zniszczona powierzchnia Liczne pęknięcia, ubytki, głębokie rysy, wykruszone brzegi na większej powierzchni niż 1–2 m² Zerwać starą podłogę; łatanie punktowe nie da stabilnego podłoża pod nową warstwę paneli

Podsumowując, układanie paneli na panelach lub płytkach najlepiej sprawdza się tam, gdzie stara podłoga jest stabilna, równa i sucha. Gdy pojawiają się luzy, wilgoć, wyraźne różnice wysokości lub planowana jest większa modernizacja wnętrza, bezpieczniej i często taniej w dłuższej perspektywie jest odkryć podłoże, nap