Brak odpowietrzenia pionu kanalizacyjnego kończy się nie tylko nieprzyjemnymi zapachami, ale też zasysaniem wody z syfonów i hałasem w rurach. Z czasem może to prowadzić do częstych zatorów, przyspieszonego zużycia instalacji i kosztownych napraw.
Na czym polega odpowietrzenie pionu kanalizacyjnego i jaką pełni rolę w instalacji?
Odpowietrzenie pionu kanalizacyjnego to po prostu zapewnienie rurze „oddechu”, żeby ścieki mogły swobodnie spływać, a powietrze w instalacji nie robiło psikusów w postaci bulgotania i przykrych zapachów. W dobrze zaprojektowanym systemie pion ma stałe połączenie z atmosferą, najczęściej wyprowadzone ponad dach budynku, dzięki czemu ciśnienie w rurach pozostaje zbliżone do tego na zewnątrz.
W praktyce polega to na tym, że na szczycie pionu montowana jest rura wywiewna (tzw. odpowietrzenie dachowe), która wystaje zazwyczaj co najmniej 0,5–1 m ponad powierzchnię dachu. Przez tę rurę powietrze może swobodnie wchodzić i wychodzić z instalacji. Gdy do kanalizacji trafia nagle większa ilość ścieków, na przykład przy spuszczeniu pełnej spłuczki o objętości 6–9 litrów, w pionie nie tworzy się silne podciśnienie, ponieważ brakujące powietrze „dobiera się” właśnie przez odpowietrzenie.
Odpowietrzenie pełni kilka kluczowych funkcji naraz. Stabilizuje ciśnienie w rurach, dzięki czemu syfony (czyli te małe „pułapki wodne” pod zlewem, brodzikiem czy wanną) nie są „wysysane” i zachowują swoją wodną barierę przeciw zapachom. Umożliwia też ujście gazów kanalizacyjnych powyżej strefy przebywania ludzi, a nie do łazienki czy kuchni. Dodatkowo zmniejsza obciążenia mechaniczne działające na rury i połączenia – przy prawidłowo pracującym pionie króćce, manszety i uszczelki nie muszą co chwilę walczyć z gwałtownymi skokami ciśnienia.
W niektórych instalacjach stosowane są także zawory napowietrzające (małe urządzenia montowane najczęściej na końcu poziomej gałązki), które wpuszczają powietrze do instalacji, ale nie wypuszczają gazów na zewnątrz. Takie rozwiązanie może pomagać przy modernizacjach, gdy przebicie dachu jest trudne. Nie zastępuje jednak w pełni klasycznego odpowietrzenia pionu wywiewką ponad dach, które zapewnia zarówno napływ świeżego powietrza, jak i bezpieczne odprowadzenie gazów z całej instalacji.
Dlaczego brak odpowietrzenia pionu powoduje zasysanie wody z syfonów i cofanie zapachów?
Brak odpowietrzenia pionu działa jak zatkany „nos” instalacji: przy każdym spłukaniu toalety czy opróżnieniu wanny w rurach tworzy się podciśnienie, które dosłownie wysysa wodę z syfonów. Gdy woda z syfonu znika choćby częściowo, przestaje on być barierą dla gazów z kanalizacji i nieprzyjemne zapachy zaczynają cofać się do łazienki lub kuchni. Często dzieje się to po cichu, na początku tylko na kilka sekund, a dopiero po tygodniach lub miesiącach problem staje się wyraźnie uciążliwy.
W normalnie działającej instalacji woda spływa pionem grawitacyjnie, a odpowietrzenie dopuszcza powietrze z zewnątrz. Dzięki temu ciśnienie w rurach utrzymuje się zbliżone do ciśnienia w pomieszczeniu. Gdy odpowietrzenia brakuje, przy szybkim spływie wody w pionie (np. po spuszczeniu 6–9 litrów z jednego spłukania) powstaje efekt „tłoka”: woda pędzi w dół, za nią robi się pustka, a instalacja „szuka” powietrza. Najłatwiej je zassać przez syfony pod umywalką, wanną czy brodzikiem, czyli przez miejsca, gdzie jest tylko cienka warstwa wody oddzielająca pomieszczenie od rury.
Zassanie nie zawsze oznacza całkowite opróżnienie syfonu w jednej chwili. Niekiedy z każdorazowym spłukaniem ubywa po kilka milimetrów słupa wody i dopiero po kilkunastu cyklach zapach zaczyna być wyczuwalny. Ucho potrafi to jednak „złapać” wcześniej: słychać charakterystyczne bulgotanie lub „mlaskanie” z odpływu kilka sekund po spuszczeniu wody w toalecie. To właśnie powietrze próbujące dostać się przez syfon tam, gdzie powinno docierać przez odpowietrzenie pionu.
Poniższa tabela zbiera najczęstsze sytuacje, w których brak odpowietrzenia prowadzi do zasysania wody z syfonów, oraz typowe objawy, które można wtedy zaobserwować w domu. Taki przegląd pomaga połączyć konkretne dźwięki czy zapachy z tym, co naprawdę dzieje się w rurach, zamiast zgadywać „co tu znowu śmierdzi”.
| Sytuacja w instalacji | Co dzieje się w syfonach | Objawy dla domowników |
|---|---|---|
| Szybkie spuszczenie wody w toalecie (jednorazowo ok. 6–9 l) | Krótki, gwałtowny spadek ciśnienia w pionie, częściowe „podciągnięcie” wody z najbliższych syfonów | Bulgotanie w umywalce lub wannie, chwilowy zapach kanalizacji w ciągu 10–30 sekund po spłukaniu |
| Jednoczesne korzystanie z kilku odpływów (np. pralka + prysznic) | Dłuższe podciśnienie w rurach, powolne obniżanie poziomu wody w syfonach, zwłaszcza o małej pojemności | Regularne „mlaskanie” z odpływu, narastający zapach w łazience po ok. 15–30 minutach pracy urządzeń |
| Długi zrzut wody (np. opróżnianie wanny co 1–2 dni) | Powtarzające się zasysanie niewielkich ilości wody; po kilku razach syfon częściowo traci barierę wodną | Zapach kanalizacji pojawiający się głównie po kąpieli, utrzymujący się od kilku minut do nawet 1–2 godzin |
| Zatkane lub niedrożne odpowietrzenie (np. po kilku latach od montażu) | Instalacja stale „pracuje” w podciśnieniu, syfony są systematycznie podsysane przy każdym użyciu wody | Przewlekły, trudny do usunięcia fetor w łazience lub kuchni, konieczność częstego „dolewania” wody do syfonów |
| Dłuższa przerwa w używaniu danego przyboru (np. gościnna łazienka) | Podciągnięta wcześniej woda z syfonu już nie jest uzupełniana, słup wody znika całkowicie lub prawie całkowicie | Silny zapach po otwarciu rzadko używanego pomieszczenia, szczególnie wyczuwalny przy pierwszym użyciu odpływu |
Podsumowując, zasysanie wody z syfonów nie jest „kaprysem” pojedynczego odpływu, ale naturalnym skutkiem braku dopływu powietrza do pionu. Gdy syfon traci wodną zatyczkę choćby o 1
Jakie objawy w domu wskazują na brak lub niewłaściwe odpowietrzenie pionu kanalizacyjnego?
Pierwszym sygnałem, że z odpowietrzeniem pionu kanalizacyjnego dzieje się coś nie tak, zwykle nie jest spektakularna awaria, ale drobne, powtarzające się „dziwne” objawy w łazience czy kuchni. Z czasem dają one dość wyraźny obraz: instalacja nie oddycha, tak jak powinna, a dom zaczyna to „czuć”.
Jednym z najbardziej charakterystycznych objawów jest nieprzyjemny zapach z odpływów, który pojawia się falami. Czasem pachnie normalnie, a czasem – na przykład po wieczornej kąpieli lub po praniu – w łazience nagle czuć kanalizację, mimo że umywalka i prysznic są regularnie czyszczone. Dodatkowym sygnałem są dźwięki z rur: gulgotanie w syfonie (kolanku z wodą pod zlewem czy brodzikiem) przy spuszczaniu wody w toalecie albo podczas spływania większej ilości wody, na przykład po napełnionej wannie. Bywa też, że przy zlewie kuchennym woda w odpływie raz schodzi normalnie, a innym razem tworzy się „wir” i poziom utrzymuje się kilka centymetrów wyżej przez kilkanaście–kilkadziesiąt sekund.
W praktyce powtarzają się pewne typowe scenariusze, które mogą wskazywać właśnie na brak lub błędne odpowietrzenie pionu:
- przy każdym spuszczeniu wody w toalecie słychać bulgotanie w umywalce, prysznicu lub wannie, a czasem na chwilę odsłania się lustro wody w syfonie (można wręcz zauważyć „zaciągnięcie” wody w dół),
- z odpływów okresowo wydobywa się nieprzyjemny zapach, który nasila się przy dużym zrzucie wody, na przykład po praniu, zmywaniu kilku pełnych wsadów naczyń albo po kilku prysznicach pod rząd,
- woda w zlewie, umywalce czy brodziku spływa wyraźnie wolniej niż kiedyś, mimo że syfon był niedawno czyszczony i nie widać typowego zatkania resztkami jedzenia czy włosami,
- po dłuższej nieobecności w domu (2–3 dni i więcej) po powrocie zapach z łazienki jest ostrzejszy niż zwykle, a poprawia się dopiero po kilku użyciach toalety i kilku spuszczeniach wody,
- w nocy, gdy dom jest cichy, z rur potrafią dobiegać pojedyncze „kliki” i zasysające dźwięki, mimo braku korzystania z urządzeń sanitarnych w danym momencie.
Takie objawy najczęściej pojawiają się na kilku przyborach sanitarnych jednocześnie, ale w różnym nasileniu. U kogoś będzie to głównie łazienka na piętrze, u kogoś innego – kuchnia na parterze. Istotne jest, że problemy nie wynikają z jednorazowego zapchania, tylko wracają tygodniami lub miesiącami, często nasilając się przy większym obciążeniu instalacji. W takiej sytuacji dobrze jest brać pod uwagę nie tylko „brudny syfon”, ale także właśnie niewystarczające lub błędne odpowietrzenie pionu kanalizacyjnego.
Czym grozi długotrwała praca instalacji kanalizacyjnej bez prawidłowego odpowietrzenia (awarie, nieszczelności, korozja)?
Długotrwała praca instalacji kanalizacyjnej bez prawidłowego odpowietrzenia zwykle nie kończy się tylko na „bulgotaniu” w zlewie. Z czasem rośnie ryzyko poważniejszych awarii: od nieszczelnych połączeń, przez korozję rur, aż po rozszczelnienie całego pionu i wycieki ścieków w ścianach lub stropach. To proces powolny, często trwający miesiącami, ale jego skutki bywają kosztowne i trudne do naprawy.
Jeśli w rurach stale brakuje właściwego wyrównania ciśnienia, każdorazowe spłukanie WC czy opróżnienie wanny działa jak tłok w zamkniętej przestrzeni. Tworzą się podciśnienia i nadciśnienia, które „szarpią” instalacją. Uszczelki gumowe i połączenia gwintowane są wtedy dodatkowo obciążane. Po kilku latach takiej pracy guma parcieje i traci elastyczność, a plastikowe kielichy mogą się minimalnie odkształcać. Na początku daje to tylko delikatne zawilgocenia przy złączach, później pojawiają się już wyraźne zacieki na ścianie lub suficie sąsiada z niższego piętra.
Niewidocznym, ale bardzo realnym skutkiem braku odpowietrzenia jest też przyspieszona korozja elementów metalowych. Chodzi nie tylko o stare żeliwne piony, ale także o metalowe obejmy, wkręty czy fragmenty instalacji, które stykają się z wilgotną ścianą. Gdy rury są okresowo „zalewane” kondensatem i mikro-wyciekami, a w środku instalacji gromadzą się agresywne gazy (np. siarkowodór), proces korozji może przyspieszyć nawet kilkukrotnie w stosunku do suchych warunków. Po kilku sezonach grzewczych na mocno skorodowanych obejmach łatwiej o odkształcenie lub nawet pęknięcie mocowania, co sprzyja dalszym nieszczelnościom.
Skutki długotrwałej pracy bez prawidłowego odpowietrzenia najłatwiej dostrzec, gdy spojrzy się na nie jak na „efekt domina”. Najpierw pojawiają się drobne oznaki, potem problemy rosną i zaczynają się nawzajem napędzać:
- niewielkie podciśnienia powodują częstsze zassanie wody z syfonów, co zwiększa kontakt rur z agresywnymi gazami i przyspiesza starzenie się uszczelek
- parciejące uszczelki i delikatnie pracujące połączenia prowadzą do mikrowycieków, zawilgoceń i rozwoju pleśni w ścianach lub szachtach instalacyjnych
- postępująca korozja i osłabienie mocowań zwiększają ryzyko poważniejszej awarii, np. pęknięcia rury czy rozszczelnienia pionu na całej kondygnacji
Z boku może wyglądać to jak seria niepowiązanych drobiazgów, ale w praktyce jest to jeden ciąg przyczyn i skutków. Im dłużej instalacja działa bez poprawnego odpowietrzenia, tym większe staje się ryzyko, że niewinny „zapach z odpływu” zamieni się w kosztowny remont łazienki czy kuchni, a przy okazji w konflikt z sąsiadami zalanymi ściekami z wyższego piętra.
Jak brak odpowietrzenia pionu wpływa na komfort użytkowania instalacji i bezpieczeństwo domowników?
Brak odpowietrzenia pionu kanalizacyjnego najbardziej czuć nie w rurach, ale w codziennym życiu domowników: w zapachu w łazience, w hałasie podczas spłukiwania i w poczuciu, że instalacja „nie działa, jak powinna”. Z czasem dochodzi do tego także kwestia bezpieczeństwa – pojawia się ryzyko obecności szkodliwych gazów w powietrzu i większe prawdopodobieństwo zalania mieszkania lub sąsiadów przy większej awarii.
Na poziomie komfortu pierwsze sygnały są zwykle dość przyziemne. Zaczyna się od charakterystycznego bulgotania w syfonach, które potrafi pojawiać się kilka razy dziennie, szczególnie po intensywnym korzystaniu z wody, na przykład po dwóch–trzech praniach pod rząd. Do tego dochodzą okresowe „strzały” powietrza w rurach, które słychać nawet w nocy, gdy jest cicho. Po kilku tygodniach czy miesiącach takiej pracy domownicy często przyzwyczajają się do hałasu, ale podświadome poczucie, że „z kanalizacją coś jest nie tak”, zostaje.
Komfort korzystania z łazienki czy kuchni w dużym stopniu psują też zapachy. Kiedy z powodu braku odpowietrzenia woda jest zasysana z syfonów, niewidoczna bariera wodna przestaje chronić przed gazami z instalacji. W efekcie nawet przy codziennym sprzątaniu i używaniu środków zapachowych w pomieszczeniu potrafi okresowo utrzymywać się nieprzyjemna woń, szczególnie po intensywnym spłukiwaniu wody lub wietrzeniu, gdy w mieszkaniu zmienia się ciśnienie. U części osób może to wywoływać bóle głowy, nudności czy podrażnienie błon śluzowych, zwłaszcza przy dłuższym przebywaniu w małej, słabo wentylowanej łazience.
Od strony bezpieczeństwa najważniejsze jest to, że przy braku prawidłowego odpowietrzenia do pomieszczeń mogą przedostawać się gazy z kanału. W skład takiej mieszaniny wchodzi między innymi siarkowodór (gaz o zapachu zgniłych jaj) oraz metan. W typowym mieszkaniu stężenia zwykle pozostają niskie, ale przy długotrwałych nieszczelnościach i słabej wentylacji już po kilkudziesięciu minutach może pojawić się wyraźne pogorszenie samopoczucia, a u osób z astmą lub alergiami – nasilenie dolegliwości. Metan jest gazem palnym, więc teoretycznie, przy skrajnie źle działającej instalacji i nagromadzeniu gazu w zamkniętej przestrzeni, rośnie też ryzyko zapłonu, choć w normalnie użytkowanych mieszkaniach taki scenariusz zdarza się bardzo rzadko.
Brak odpowietrzenia pionu sprzyja też przeciążeniom instalacji. Podczas gwałtownego spływu wody (na przykład przy spuszczeniu pełnej spłuczki o pojemności 6–9 litrów) w rurach powstają zmienne podciśnienia i nadciśnienia. Działa to na uszczelki i połączenia jak krótkie, ale powtarzające się „szarpnięcia”. Po kilku latach takiej pracy zwiększa się ryzyko nieszczelności w miejscach połączeń, a każde takie miejsce to potencjalne źródło wycieków i zawilgocenia ścian lub stropów. Z pozoru „tylko głośna” i „trochę śmierdząca” kanalizacja może więc po pewnym czasie przełożyć się na konieczność remontu łazienki czy naprawy zniszczonych okładzin w sąsiednim mieszkaniu, co oznacza już nie
Jak sprawdzić, czy pion kanalizacyjny jest prawidłowo odpowietrzony i gdzie szukać błędów?
Najprościej mówiąc: prawidłowo odpowietrzony pion to taki, przy którym przy spuszczaniu wody nic „nie siorbie” w syfonach, nie czuć kanalizacji i rura odpowietrzająca wolna jest od zatorów aż ponad dach. Sprawdzenie tego w praktyce nie wymaga od razu kamery inspekcyjnej – na początek wystarczy kilka domowych obserwacji i krótkie oględziny dachu, strychu albo najwyższej kondygnacji.
Dobrym pierwszym krokiem bywa „test spłuczki”. Przy normalnej instalacji, gdy w ciągu 2–3 minut spuści się wodę z jednej spłuczki i odkręci kran w umywalce, nie powinno być słychać głośnego bulgotania w innych syfonach. Jeśli po spłukaniu wody w WC słychać zasysanie w wannie, brodziku lub zlewie, albo w jednym z syfonów poziom wody wyraźnie spada, zwykle oznacza to problem z odpowietrzeniem lub przytkany odcinek pionu. Powtarzający się zapach kanalizacji po nocy, zwłaszcza w łazience na najwyższej kondygnacji, także sugeruje, że pion „nie oddycha” tak, jak powinien.
Kolejny etap to poszukiwanie samego zakończenia odpowietrzenia. W typowym domu jednorodzinnym pion kanalizacyjny powinien być wyprowadzony ponad dach, przynajmniej 0,5 m ponad jego powierzchnię (często 0,5–1 m) i zakończony otwartą rurą lub specjalną nasadą. Można zwrócić uwagę, czy na dachu widać rurę o średnicy zbliżonej do pionu (zwykle 75–110 mm), a nie cienką rurkę wentylacyjną od kotła czy okapu. Jeśli takiej rury nie ma, odpowietrzenie może być zakończone błędnie na strychu, w ścianie albo w ogóle pominięte, co w praktyce szybko daje o sobie znać hałasem i zapachem.
Przy szukaniu błędów w istniejącej instalacji wielu osobom pomaga prosta lista kontrolna:
- Czy na dachu widać rurę kanalizacyjną wyprowadzoną ponad połać (a nie zakończoną np. w warstwie ocieplenia lub pod dachówką)?
- Czy na najwyższym piętrze pion kończy się „ślepo” w ścianie lub na poddaszu, bez kontynuacji na zewnątrz budynku?
- Czy w łazienkach i kuchni przy intensywnym spuszczaniu wody (spłuczka, pralka, zmywarka) pojawia się bulgotanie albo zaciąganie wody z syfonów?
- Czy na strychu lub w zabudowie z płyt g-k nie ma zamkniętego zaworu napowietrzającego, który miał służyć jako pomocnicze odpowietrzenie?
- Czy w ostatnich miesiącach nie było prac remontowych (np. docieplania dachu lub wymiany pokrycia), podczas których rura odpowietrzająca mogła zostać skrócona lub zasłonięta?
Odpowiedzi na te kilka pytań często pozwalają już dobrze zawęzić miejsce problemu. Jeśli widać, że pion kończy się wewnątrz budynku albo został fizycznie „odcięty” od dachu, zwykle właśnie tam kryje się główne źródło kłopotów z odpowietrzeniem.
W bardziej skomplikowanych sytuacjach, na przykład w starych kamienicach lub domach po wielu przeróbkach, samodzielne dojście do przyczyny bywa trudne. Instalacje są wtedy rozgałęzione, a odpowietrzenie może być wykonane tylko przy jednym z pionów, mimo że w budynku działają 2–3 niezależne piony kanalizacyjne. Przydatna okazuje się wtedy krótka konsultacja z instalatorem, który sprawdzi układ pionów na planach lub za pomocą kamery inspekcyjnej i zmierzy różnice ciśnienia w przewodzie. Dla użytkownika najważniejsze jest jednak uchwycenie pierwszych sygnałów: nietypowych dźwięków, „wysychających” syfonów i nagłych zmian zapachu w pomieszczeniu, bo to one zwykle najwięcej mówią o tym, że pion nie jest już prawidłowo odpowietrzony.
Jakie są skuteczne sposoby naprawy i modernizacji pionu kanalizacyjnego pozbawionego prawidłowego odpowietrzenia?
Skuteczna naprawa źle odpowietrzonego pionu kanalizacyjnego zwykle zaczyna się od drobnych usprawnień, a kończy – jeśli to konieczne – na przebudowie fragmentu instalacji. Niekiedy wystarcza montaż jednego elementu za kilkadziesiąt złotych, innym razem potrzebna bywa większa modernizacja z kuciem ścian. Kluczowe jest dobranie rozwiązania do konkretnego problemu: inne działania pomagają przy pojedynczym „gulgotaniu” w umywalce, a inne przy regularnym wysysaniu wody z syfonów w całym mieszkaniu.
Najbardziej klasycznym i wciąż najskuteczniejszym sposobem jest doprowadzenie pionu do komina wentylacyjnego lub ponad dach. Taka rura wywiewna (czyli po prostu przedłużenie pionu na zewnątrz) pozwala wyrównać ciśnienie w instalacji i uwolnić gazy na zewnątrz budynku. W domach jednorodzinnych zwykle oznacza to wyprowadzenie rury o średnicy 75–110 mm nad połać dachu na wysokość około 0,5–1 m. W blokach sprawa bywa trudniejsza, bo piony często są zabudowane i połączone z istniejącym kominem – wtedy modernizacja wymaga już projektu i współpracy z administracją budynku.
Jeśli z różnych powodów nie ma możliwości wyprowadzenia odpowietrzenia ponad dach, często stosuje się zawory napowietrzające (tzw. zawory AAV). To niewielkie urządzenia montowane na rurze, które wpuszczają powietrze do środka, ale nie pozwalają wydostać się zapachom na zewnątrz. Najczęściej są instalowane w najwyższym punkcie pionu lub na podejściach do przyborów, na przykład za szafką pod umywalką czy w zabudowie stelaża WC. W typowym mieszkaniu wystarcza jeden lub dwa dobrze dobrane zawory, ale ich dobór pod względem średnicy i wydajności lepiej zostawić fachowcowi, bo zbyt mały zawór nie nadąży z napowietrzaniem przy większym spływie wody.
Część problemów da się rozwiązać lokalnie, poprawiając układ podejść do poszczególnych urządzeń. Chodzi na przykład o korektę spadków rur, skrócenie zbyt długich odcinków poziomych czy dołożenie dodatkowego odpowietrzenia blisko najbardziej kłopotliwego przyboru, na przykład pralki lub brodzika. Czasem wystarcza przeniesienie syfonu o kilkanaście centymetrów lub wymiana go na model o większej pojemności, aby zakończyć serię nieprzyjemnych odgłosów i zassania wody po każdym spłukaniu WC. W starszych budynkach od lat 70. często łączy się te działania: częściową wymianę rur na nowe z PVC, uszczelnienie połączeń i jednoczesny montaż zaworów napowietrzających.
Przy podejmowaniu decyzji o zakresie modernizacji pomocne bywa zestawienie najczęściej stosowanych rozwiązań i ich głównych cech. W skrócie można je podzielić na trzy grupy:
- Wyprowadzenie pionu ponad dach – najbardziej trwałe i zgodne ze sztuką budowlaną rozwiązanie, wymagające jednak ingerencji w dach lub komin oraz często zgłoszenia robót, szczególnie w budynkach wielorodzinnych.
- Montaż zaworów napowietrzających – stosunkowo szybki i mało inwazyjny sposób, który dobrze sprawdza się przy modernizacji istniejącej instalacji, pod warunkiem prawidłowego doboru miejsca i liczby zaworów.
- Lokalna korekta instalacji – obejmuje poprawę spadków, skrócenie podejść, dołożenie dodatkowych odgałęzień odpowietrzających oraz wymianę wyeksploatowanych syfonów, co często zmniejsza objawy bez dużego remontu.
W praktyce bardzo często stosuje się połączenie tych trzech grup, szczególnie podczas większego remontu łazienki co 10–15 lat, gdy dostęp do rur jest łatwiejszy. Dobrze przygotowany hydraulik lub projektant instalacji sanitarnej może na podstawie oględzin i prostych pomiarów zasugerować rozwiązanie dopasowane do konkretnego mieszkania, tak aby uniknąć zarówno zbędnego kucia ścian, jak i półśrodków, które zadziałają tylko na chwilę.


by